Wolność gotowania

crock3

Dziś wpis o wolności, ale w ujęciu kulinarnym, czyli o wolnowarze. Zakładam, że pojęcie szybkowar jest Wam znane. O wolnowarze dowiedziałam się miesiąc temu i z radością przyjęłam propozycję od lidera na rynku wolnowarów, firmy Crock-Pot. Pierwsze tego typu urządzenia pojawiły się w Ameryce w latach 70. dwudziestego wieku. Obecnie świadomość ludzi i zadeklarowana chęć zdrowszego odżywiania wraca a wraz z nią zauważalny jest powrót do idei wolnego gotowania (slow cooking).

Bardzo lubię gotować, uwielbiam też wszelkie gadżety kuchenne, a jeśli dodatkowo poza bajerami ułatwiają mi życie to w ogóle jestem w niebie. Jestem również otwarta na wszelkie nowe kuchnie, możliwości, smaki, dlatego z radością doświadczam idei slow cookingu.

Od prawie 2 lat posiadam thermomix, który gotuje błyskawicznie i rozkochał mnie w sobie już na pierwszym domowym pokazie. Wiele z Was jak zobaczyło w mojej kuchni wolnowar pytało o porównanie sprzętów i z pewnością niebawem takie też na blogu opublikuję. Dziś natomiast przybliżę Wam temat wolnego gotowania, opowiem o pierwszych wrażeniach z crock-potem i moich ulubionych potrawach, które udało mi się w nim wyczarować.

Mój wolnowar jest czarny, bardzo elegancki, fajnie prezentuje się na kuchennym blacie i ma nowoczesny wygląd. Składa się z podstawy, naczynia do gotowania, pokrywki i kabla. Posiada kamionkowe naczynie o pojemności 4,7l więc jest idealne dla rodziny 5-osobowej. Firma Crock-Pot w swojej ofercie posiada mnóstwo innych modeli – KLIK! cyfrowych i manualnych, więc z pewnością znajdziecie wolnowar dostosowany do Waszych potrzeb. Naczynie jest ciężkie, solidne, długo trzyma ciepło, można je wyjąć i wstawić na noc do lodówki, można w nim również piec. Brudne wrzucam do zmywarki i po kłopocie. Dół wolnowaru to urządzenie cyfrowe, dzięki któremu ustawiam długość i poziom (wolniejszy, szybszy) gotowania. Po zakończonym procesie wolnowar sam się wyłącza i utrzymuje ciepło, co daje możliwość wrzucenia rano do naczynia porcji mięsa, zupy, czy co tam sobie zaplanujecie i uzyskania ciepłego obiadu po powrocie z pracy. To bardzo komfortowe i praktyczne. Specyfikacja ściągnięta ze strony producenta wygląda tak:

specyfikacjaWolnowar gotuje w 70-90 stopniach, dzięki czemu potrawy zachowują więcej składników odżywczych, a i ich smak jest głębszy, bardziej wyrazisty, wszystko co w nim robiłam było zdecydowanie smaczniejsze niż gotowane klasycznie. Miłym zaskoczeniem okazała się klarowność zup. Tutaj nawet kiepska gospodyni wyczaruje idealnie klarowny rosół. Fantastycznie zachowują się także warzywa, ryby i mięsa, są miękkie, ale kruche, włókna idealnie się rozdzielają, wyśmienicie smakują.

Fantastycznie smakuje tu również bigos, ze śliwkami, czerwonym winem, po 8 godzinach duszenia składniki fenomenalnie się łączą, bigos jest aromatyczny i wręcz rozpływa się w ustach.

Poza zupami i drugimi daniami, Crock-Pot jest pomocny w przyrządzaniu deserów: szarlotki, ciasta z brzoskwiniami, czy czekoladowego fondue.

Świetne jest to, że wypełniając wolnowar składnikami możecie zapomnieć o gotowaniu. Nie trzeba go pilnować, stać, mieszać, nic się nie przypala i nic nie kipi.

Wraz ze sprzętem otrzymujecie mini książkę kucharską dzięki której błyskawicznie opanujecie możliwości wolnowaru, a później gotujecie już jak Wam podpowiada wyobraźnia. Mnie zdarza się jeszcze korzystać z przepisów na stronie  producenta, który inspiruje i dostarcza nowych pomysłów.

Jeśli szukacie pomysłu na prezent gwiazdkowy dla gospodyni, która nie ma serca do gotowania, nie lubi stać przy garach, mieszać, czekać, pilnować – wolnowar będzie idealnym pomysłem.

Jeśli marzy Wam się osobista gosposia, która poda obiad tuż po przyjściu z pracy – również polecam.

Jeśli kochacie gotować, lubicie odkrywać nowe smaki i nowinki kulinarne, chcecie wejść na wyższy poziom gotowania – i dla Was wolnowar będzie idealny!

Jeśli bliskie jest Wam zdrowe i pożywne odżywianie siebie i najbliższych – gorąco polecam!

Darek Kuźniak, ambasador marki Crock-Pot w Polsce, określany jest jako Szalony Artysta Kulinarny.

Darek.Kuzniak.prezentuje.Crock-PotJeśli go nie kojarzycie to dyskretnie podpowiadam, że jest finalistą pierwszej edycji programu Top Chef, występował jako sous-chef w dwóch edycjach programu Hell’s Kitchen, jest laureatem prestiżowych konkursów, oraz Doradcą i Kreatorem menu. Doświadczenie zdobywał w uznanych restauracjach we Francji, Wielkiej Brytanii oraz Polsce.

O wolnowarze wypowiada się w ten sposób:

Zacznijmy od przygotowania potraw. Użycie wolnowaru, w przypadku większości przepisów, nie angażuje dużo naszego czasu. Idea jest taka, aby rano wrzucić do Crock-Pota wszystkie składniki, ustawić jeden z dwóch trybów oraz czas. Później wszystko robi za nas wolnowar. Jako, że urządzenie pracuje w temperaturze nieprzekraczającej 100°C nie musimy martwić się o to, że potrawa się przypali. W ten sposób jesteśmy w stanie przed wyjściem do pracy przygotować domowy obiad, który będzie gotowy po naszym powrocie.

Po miesięcznej przygodzie z urządzeniem nie sposób się z tym nie zgodzić. Według mnie wolnowar jest stworzony dla Zabieganych Mam, wyzwala prawdziwy smak potraw i wyręcza nas w kuchni. Obsługa jest tak prosta, że nawet facet z tym sobie poradzi, a my możemy oddać się wówczas temu, co lubimy najbardziej. Wybieram czytanie. A Ty? 🙂

Wolnowar_Crock-Pot_4,7L lifestyle 3



There is 1 comment

Add yours
  1. Wcześniak i co dalej

    Absolutnie myślałam, że nie da się w dzisiejszym szybkim świecie gotować wolno. A bigos? Do dziś pamiętam ten smak, kiedy babcia gotowała go chyba 3 dni na kuchni opalanej drewnem. Na pewno tego smaku się odtworzyć nie da. Ale może będzie podobny? To jest coś co ląduje na mojej wish liście.


Dodaj komentarz