Zajawka puszczona na facebooku zaowocowała milionami próśb o przepis, więc zamiast robić przysiady – siadłam na pupie i piszę
Placki powstały spontanicznie. Kupiłam w lidlu takie mniejsze niż zwykle marchewki i postanowiłam pokombinować podczas gdy eM. kręcił się po kuchni, zaglądał i obstawiał, że nic dobrego z tego raczej nie wyjdzie. A jednak wyszło i to jakie! Pyszne, trochę indyjskie, cudnie pomarańczowe.
Co potrzebujesz?
1,5 dużej marchwi (u mnie 3 małe)
1 duże jajo
1 łyżka mąki kukurydzianej
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
przyprawy: imbir, curry, chili, pieprz – to już wg uznania
odrobinę masła klarowanego lub innego tłuszczu do smażenia
Marchew pokroiłam i wrzuciłam do blendera, zblendowałam tak, że wyglądała jak starta na grubych oczkach. Wbiłam jajko, dodałam mąki i przyprawy. Smażyłam na rozgrzanym maśle klarowanym, pod przykryciem, obustronnie na złoty kolor.
Podałam z jogurtem naturalnym.
Wyszło smacznie, pysznie, zdrowo i kolorowo, więc przepis puszczam w świat niech cieszy i Wasze podniebienia
Dajcie znać, czy zamierzacie zrobić takie placki w swojej kuchni?
EDIT:
Dodaję Wam kolejną fotkę marchewkowych placków, tym razem w wykonaniu Natalii Chojnackiej.
To jest wersja dla dziecka, delikatnie doprawiona jedynie solą i pieprzem.
Natalia – piękne te Twoje placuchy! Gratuluję
There are no comments
Add yours