Sprawdź, jaki błąd popełniliśmy przy wyborze trampoliny i jak wybrać najlepszą?

a5

Życie to aktywność, w tym aktywność na świeżym powietrzu. Natomiast dzieci to żywioł. Jako rodzice codziennie liczmy na to, że uda nam się wyładować ten nadmiar mocy i codziennie ponosimy w tym zakresie klęskę. Energia dzieci zdaje się nie mieć końca. Za moment doświadczać będziemy wiosny, bo choć kalendarzowa już nadeszła to pogoda wciąż w kratkę. Sezon letni tuż, tuż, a ten na szczęście sprzyja dłuższemu przebywaniu na zewnątrz. Rok temu my, pewnie jak i sporo innych rodziców, postanowiliśmy w ramach urodzin sprawić dzieciom prezent gwarantujący ruch – trampolinę. Miała im zapewnić porcję pozytywnych wrażeń a nam chwilę spokoju. Przynajmniej taki był pierwotny plan. Nasz ogród do największych nie należy, ale ostatecznie lepszy taki niż żaden. Śmiejemy się, że i tak eM. ma wieczny problem z koszeniem trawy, więc gdyby metrów było więcej to już w ogóle musielibyśmy chyba zainwestować w ogrodnika 😉 Nie chcieliśmy jednak leżeć na leżakach i oglądać jak wspomniana trawa rośnie. Zaplanowaliśmy ogródek tak, by spełniał funkcję rekreacyjną dla dzieci, kawiarnianą dla mamusi, grillową dla tatusia i by znalazło się miejsce na wyczekaną, wymarzoną wręcz trampolinę. Wcześniej dzieci skakały kątem u sąsiadów, dlatego w rewanżu i my zapraszamy teraz małych gości.

Warunków, jakie braliśmy pod uwagę przy zakupie było kilka. Rozsądny eM. rozważał wyłącznie takie, które mają siatkę przed ciągiem sprężyn, a same sprężyny zakryte. Daje to bezpieczeństwo, że żadna mała noga podczas skoków między sprężyny nie wpadnie. Mamusia-estetka ucieszyła się już z samego faktu, że nowa trampolina będzie zielona i wkomponuje się w rosnące obok tuje. Większość trampolin na rynku jest niebieska, a wiecie, że niebieski nie jest moim ulubionym kolorem. Na to wszystko nałożyła się marketowa promocja i uprzejmość chrzestnego Leny, który pół Wrocławia za wybraną trampoliną zjechał. Całość dopełniła cierpliwość eM. przy składaniu zdobyczy, które dłużyło się w nieskończoność, szczególnie mnie, walczącej w tym czasie ze stadem niecierpliwych dzieci, które przecież już chcą skakać.

Będąc wówczas w zaawansowanej ciąży nie mogłam trampoliny osobiście przetestować. Dopiero w tym sezonie mogę pozwolić sobie na skakanie i przyjemną utratę kalorii. Wiecie, że podczas godzinnego treningu na trampolinie można spalić aż 700kcal? To znacznie więcej niż podczas biegania. Warto jednak zachować zdrowy rozsądek, dobrze się rozgrzać, trenować stopniowo i zapoznać się z przeciwwskazaniami.

Pierwszy błąd, jaki popełniliśmy podczas zakupu naszej pierwszej trampoliny wpadł mi w oko, gdy likwidowaliśmy kartony w jakie była ona zapakowana. Wiadomo przecież, że mężczyźni instrukcji nie czytają, tak samo jak nigdy nie pytają o drogę. Wyczytałam wówczas, że nasza trampolina jest przeznaczona jedynie dla osób do 70kg. Spojrzeliśmy na kolor, cenę i średnicę, zupełnie nie myśląc o tym, że trampoliny mają różne oznaczenia i warto przy wyborze uwzględnić nie tylko wielkość ogrodu, ale i maksymalne obciążenie.

Kupując trampolinę nie rzucajcie się też na pierwszą, lepszą promocję. Celujcie raczej w profesjonalne marki, które oferują bezpieczny sprzęt z atestami. Co, jak co, ale bezpieczeństwo Wasze i Waszych dzieci powinno tu odgrywać kluczową rolę.

Innym ważnym elementem, jaki warto uwzględnić podczas zakupu jest budżet. Nie liczcie na to, że za niewielkie pieniądze uda Wam się kupić solidny i sprawdzony sprzęt. Jeśli chcecie, aby trampolina posłużyła Wam dłużej niż jeden czy dwa sezony, to nie warto sięgać po te najtańsze, gdyż one z reguły są wykonane z marnej jakości materiałów, a i dostępność do części zamiennych jest mocno ograniczona. Lepiej zainwestować więcej i mieć trampolinę na lata. Nie od parady Gucci mawiał, że „jakość pamięta się dłużej niż cenę”.

Konstrukcja. I jej warto się dokładnie przyjrzeć. Podstawa trampoliny powinna być stabilna i solidna. Istotna jest także grubość profili oraz ich zabezpieczenie (elementy osłaniające), dzięki któremu podczas przypadkowego zderzenia gwarantuje bezpieczeństwo. Ważna oczywiście jest dobrze zamontowana siatka. To głównie ona jest elementem najczęściej eksploatowanym i wymagającym wymiany. Sprężyny zaś powinny być porządnie wykonane i masywne. Spójrzcie, jak pracują aby uniknąć wypięcia się ich podczas skakania. Wymieniajcie w miarę eksploatacji.

Uzupełnieniem trampoliny jest oczywiście drabinka. Tu też popełniliśmy błąd. Nasza pierwsza trampolina nie miała jej w zestawie i choć pozornie okazała się zbędna, bo dzieci świetnie sobie radziły ze wspinaczką to już po jednym sezonie materiał przy wejściu solidnie się wytarł i wygląda nieestetycznie. Jeśli Twoje dzieci są młodsze to dzięki drabince na pewno poczują się pewniej wchodząc na trampolinę, a i starszakom jak widać się przyda. Fajnie zatem aby podczas zakupu trampoliny wybrać opcję z drabinką lub ją osobno dokupić.

Gwarancja. Okres gwarancyjny trampolin jest różny. Polecam, aby i na to zwrócić uwagę podczas zakupu. Nasza pierwsza miała jedynie dwa lata. Zdecydowanie za krótko.

Pamiętajcie też, że bezpieczeństwo na trampolinie wymaga jej właściwego przechowywania. Przyznaję, że my w tej kwestii polegliśmy, bo nie zabezpieczyliśmy naszej starej trampoliny przed zimą. Stała tam pokryta na przemian deszczem, śniegiem i choć pozornie nieźle to zniosła to doczytałam, że nie gwarantuje już bezpieczeństwa. eM. obiecał, że się w tej kwestii poprawi i o nowy sprzęt lepiej zadba. Trzymam go za słowo!

No i na koniec przedstawiam Wam nowość w naszym ogrodzie – większa (305cm), bezpieczna, solidna, niebieska i z 10-letnim okresem gwarancji trampolina Neo-Sport. Dlaczego ona? Jeśli przeczytałaś dokładnie powyższy tekst to już znasz odpowiedź. Tym razem bogatsi o doświadczenie postawiliśmy na sprawdzoną markę i sprzęt, który pozwoli się zrelaksować nie tylko dzieciom ale i rodzicom, bo mogą na nim skakać osoby do 150kg. I nie, nie zamierzamy aż tyle przytyć 😉 Skorzystaliśmy z oferty sklepu Dmuchane.pl poleconego przez znajomych. Oni kupili tam basen, który także dopisaliśmy do listy marzeń. Póki co pokusimy się jeszcze jedynie o dmuchany plac zabaw. Wybór ogromny, zobaczcie tutaj.

Dajcie znać, czy powyższe rady okazały się Wam pomoce podczas zakupu. Co jeszcze warto dopisać? I czy lubicie skakać? Macie trampoliny na własnych ogrodach? Może zaplanujemy jakieś trampolinowe wyzwanie? 🙂

W następnym tekście podpowiem Wam, co zrobić i czego unikać by skakanie stało się bezpieczne. Napiszę też o tym, komu skakać nie wolno, bo o ile śpiewać każdy może to skakać niestety już nie. A tymczasem zapraszam do galerii zdjęć.

Na koniec niespodzianka dla Czytelników. Wiem, że je uwielbiacie! Mam dla Was kod uprawniający do 5% zniżki na cały asortyment sklepu Dmuchane.pl Wystarczy podczas zamówienia wpisać kod zabieganamama a będzie ono o 5% tańsze. Kod obowiązuje do 15 czerwca 2017r. Udanych zakupów!



There are 11 comments

Add yours
  1. Zacisze Rozmaitości, Lidia

    Dwa lata temu mieliśmy okazję testować właśnie taką trampolinę 🙂 Sprawdziła się fenomenalnie. Nasza dwuletnia wówczas Zaciecha dosłownie rwała się do skakania. Zaciech nie miał okazji, bo ledwo stawał na nogi. W tym roku ponownie będziemy testować i to już za niecały miesiąc i tak sobie myślę… że pewnie skończy się na zakupie, bo niezmiernie, ale to niezmiernie kusi mnie opcja kilkudziesięciu minut spokoju 🙂 Te moje dwa nadaktywne krasnale miałyby się gdzie wyżyć 😀 A miejsca w ogródku jest aż zanadto.

    • Elwira

      Wbrew pozorom to nie do końca jest spokój, bo dzieci, szczególnie tych nadaktywnych jak to określiłaś samych z trampoliną nie polecam zostawiać. Faktem jednak jest, że można mieć na nie oko i obok na leżaku poleżeć, muzyki posłuchać albo wspólnie poskakać co doskonale relaksuje.

  2. MamaLoliPoli

    Bardzo przydatny post! Wprawdzie jeszcze trochę czasu minie zanim będziemy mogli postawić kilka rzeczy w naszym ogrodzie, ale śmiało mogę zapisać ten tekst i wrócić do niego za jakiś czas!

    P.S Uśmiech i radość w oczach dzieci- bezcenna!

  3. Ania

    zastanawiamy się nad trampoliną do naszego żłobka, tylko nie wiem czy nie bedzie za dużej konkurencji dla innych zabawek ogrodowych 🙂

  4. Bożena Jędral

    Trampolinę kupowałam 10 lat temu. Nie było wyboru na rynku. Kupiłam, rozłożyłam i po przeczytaniu ostrzeżeń, chciałam złożyć i schować. Przez pierwsze 4 sezony chowaliśmy ją na zimę, potem przestaliśmy. W tym roku wymieniłam tylko osłonę sprężyn i jest jak nowa. Wiem, że należy sugerować się ceną, ona często wyznacz jakość.

  5. www.wNaszejBajce.pl

    Nawet nie wiedziałam że są jakieś ograniczenia wagowe przy trampolinach. My mamy od kilku sezonów i nie chowamy na zimę, zmieniłam razy tylko osłonkę na sprężyny, a tak jest ok. Piękne zdjęcia, aż się do nich buzia cieszy.

  6. Izabela Urbaniak

    Sporo ciekawych rad, też sądzę że jakośc idzie w parze z ceną. Ważne dla mnie jest bezpieczeństwo bo niestety raz moje dziecko na trampolinie miało nieprzyjemne doswiadczenie ze sprężyną która była nie osłonięta


Dodaj komentarz