Fotografia w życiu matki

sesja z Lenką

Tak, jak chyba większość kobiet prawdziwą siłę fotografii doceniłam, gdy na świecie pojawiła się moja pierwsza córka Lena. Pamiętam, że jednym z elementów o które zadbałam jeszcze w trakcie ciąży była rodzinna sesja z brzuszkiem. Wybierając się do szpitala zamontowałam dodatkową kartę pamięci w telefonie. Mój mąż odkurzył aparat, rozkminiał co raz to nowe opcje lustrzanki i obiektywy. Chwilę później w prezencie otrzymaliśmy kamerę video. Chciałam łapać momenty, zapisywać ich jak najwięcej. Każdego miesiąca stroiłam moją córkę i planowałam scenerię w której wystąpi w dniu swojej miesięcznicy. Robiłam tysiące zdjęć i ujęć naszej małej królewny. Najlepsze wywoływałam i lądowały w rodzinnych albumach. Jeśli jesteście rodzicami, z pewnością znacie ten stan. Tak jak każda mama byłam tak zaaferowana robieniem zdjęć, że sama pojawiałam się na niewielu.

Ponad dwa lata temu zaczęłam blogować,  Znów więc zaczęłam częściej sięgać po aparat przygotowując materiały, które później mogliście na łamach bloga oglądać. Z pasją przeglądałam magazyny, sięgałam po tematyczne książki, przeglądałam portfolia i uczyłam się z poradników. Nie szło mi to jednak najlepiej, dlatego każdą możliwą okazję i spotkanie z zawodowym fotografem wykorzystywałam na to, by go o coś zapytać, czegoś się dowiedzieć, rozwinąć skrzydła. Skarbnicą wiedzy były również wywiady z autorami cenionych zdjęć i słuchanie bądź czytanie o tym, w jaki sposób i w jakich okolicznościach udało im się uzyskać spektakularny efekt. Jedną z osób, której fotografie zawsze mają coś do powiedzenia, pokazują i wywołują w ludziach emocje jest autor pierwszego fotobloga w Polsce – Bart Pogoda, który rąbek tajemnicy jak się fotografuje zdradził w tym poradnikuFotografia dziecięca

Każdy ze znanych mi mistrzów twierdził, że jedną z trudniejszych rzeczy jest fotografowanie dzieci. O ile popularne, słodkie sesje noworodkowe można zrealizować ze spokojem, bo maluszek zwykle i tak w trakcie sesji śpi, to już praca z kilkulatkiem to najprostszych nie należy. Im tych małych modeli więcej w kadrze tym robota robi się trudniejsza. To właśnie dlatego tak rzadko macie okazję oglądać całe moje trio w komplecie. Zwykle ich zbiorowe zdjęcia nie są ostre. Zawsze, ale to absolutnie zawsze któreś zamknie oczy, odwróci się lub trzaśnie głupią minę, która niekoniecznie kwalifikuje się do publikacji. Znacie to?

Koszmary ze zdjęciem w tle

W jednym z moich nocnych koszmarów jestem fotografem robiącym zdjęcia rodzinom wielodzietnym. Dwoję się i troję na sesji, tak bardzo skupiam na dzieciach, że pomijam fakt iż rodzice mają zamknięte oczy na każdym ujęciu. Staram się je później otworzyć w Photoshopie, ale marnie mi to idzie. Termin oddania zdjęć zbliża się ku końcowi, efekt jest mizerny i wtedy budzę się spocona i zmęczona jakbym w ogóle nie spała ani kwadransa.

Fotograficznym koszmarem z dzieciństwa były również zdjęcia w albumach mojej babci. Zdjęcia przedstawiające nieboszczyków i kadry z pogrzebów. Wiem, że są ludzie, którzy tworzą takie kadry nawet ze zmarłymi dziećmi i jak tylko tym pomyślę to mam gęsią skórkę. Tego typu fotografia do końca XIX wieku była nawet uznawana za sztukę. Dziś raczej zakrawa o szaleństwo.

Zdjęcia na blog, fanpage, instagram

Dzielę na dwie kategorie. Zdjęcia osób i zdjęcia produktów. Aby zrobić dobre zdjęcie dziecku czy osobie dorosłej trzeba według mnie w odpowiednim momencie złapać chwilę i wiedzieć, gdzie się w tej chwili ustawić. Nie lubię zaplanowanych sesji, dużo bardziej wzruszają mnie kadry z zaskoczenia, przedstawiające prawdziwe, nie pozowane emocje. Nie publikuję zdjęć, które mogłyby sprawić, że moje dzieci będą obiektem kpin. Starszaki zawsze dostają ostateczne zdjęcia do akceptu. Nie akceptuję również umieszczania w sieci zdjęć dzieci nagich, czy w krępujących sytuacjach (np. na nocniku).

Zdjęcia produktowe to zupełnie inna kategoria. Tu warto zadbać o otoczenie naszego produktu. Powinien być przedstawiony wyraźnie a towarzyszące mu przedmioty nie powinny przytłoczyć głównej rzeczy, jaką mamy do zaprezentowania. Do tego typu zdjęć lubię się przygotować. Kopalnią pomysłów jest dla mnie Pinterest i Instagram. Znajdziecie tam mnóstwo przepięknych fotografii, którymi można się zainspirować. Pisząc o inspiracji ie mam oczywiście na myśli kopiowania i odtwarzania 1:1 a jedynie szersze spojrzenie a dany przedmiot.

Światło

Dobre dzienne światło jest według mnie połową sukcesu. Warto zatem wybierać na zdjęcia pogodne dni, a sesje przeprowadzać na powietrzu, balkonie, czy parapecie wykorzystując naturalne światło słoneczne. Wiele magii w sobie mają także zdjęcia o wschodzie słońca. Kusi mnie by wybrać się kiedyś z Rafałem Ryzińskim na taką sesję. Wraz z rozwojem bloga planuję także zainwestować w lepszy sprzęt i oświetlenie studyjne. Być może podejmę się nawet testów niektórych sprzętów, ponieważ wciąż rozważam, czy nie zamienić poczciwej lustrzanki Nikon na kompaktowego bezlusterkowca.

Światło potrafi ocieplić i zmiękczyć zdjęcie albo nadać mu ostrości. To dzięki niemu jesteśmy w stanie odpowiednio uchwycić kolory, kształty, czy faktury. To dzięki niemu utrwalanie obrazów jest możliwe, ono tu odwala największą robotę.

Poziom mistrzowski

Do którego mi jeszcze bardzo daleko, wcale nie oznacza, że nie mogę każdego dnia kombinować z trybami aparatu, szerokimi kadrami, zastanym i dodanym światłem. Poziom mistrzowski w robieniu zdjęć dla każdego z nas będzie wyglądał inaczej. Warto jednak starać się w tej kwestii rozwinąć i poszerzać swoje kompetencje choćby po to, by robić ładniejsze zdjęcia własnym dzieciom. Rok 2018 będzie dla mnie takim czasem. Jeśli Was temat zainteresuje, dajcie znać, mogę się dzielić własnymi spostrzeżeniami na łamach bloga.

Moje ulubione cytaty o fotografii

Twoje pierwsze dziesięć tysięcy zdjęć będzie najgorsze. /Henri Cartier-Bresson/

Fotografować to znaczy wstrzymać oddech, uruchamiając wszystkie nasze zdolności w obliczu ulotnej rzeczywistości. /Henri Cartier-Bresson/

Patrz oczyma, fotografuj sercem. /David duChemin/

A co Ciebie inspiruje?

Komu lub czemu najczęściej robisz zdjęcia? Na czym się wtedy skupiasz? Od kogo się uczysz? A może masz wyjątkowy talent i możesz się pochwalić jakimś swoim ulubionym zdjęciem? Koniecznie zrób to w komentarzu.

 

Źródło zdjęć: archiwum prywatne, fotograf: Krystian Sarczyński

 

 

 

 

 



There are 5 comments

Add yours
  1. Iwona

    Elwirko, bardzo ciekawy wpis. Fantastycznie, że się w tym kierunku rozwijasz.
    Efekty Twojej nauki już zauważyłam.
    Rok temu robiłam sesję life stylową właśnie bezlusterkowcem Sony i to było ciekawe przeżycie 🙂
    Ma ogromną zaletę/wadę – jest lekki.
    Ja na razie pozostaję przy lustrzance, choć nie wykluczam bezlusterkowca.


Dodaj komentarz