Mikołajki w Zabieganym Domu

santa-claus-eating

Przygotowania do Mikołajek zaczynamy już w listopadzie. To wtedy dzieciaki piszą list do Świętego. I dopisują. I doklejają. I malują. W tym celu namiętnie i z błyskiem w oczach przeglądają wszelkie gazetki reklamowe. Lenka jako najstarsza, jedyna potrafiąca pisać z naszej trójki, dzieli kartkę na trzy i uczciwie każdemu tworzy jego listę prezentów. Maciek jako umysł ścisły wszystko liczy i sprawdza, czy każdy ma po równo 😉
Później taki list adresujemy i idziemy wysłać. Kilka dni po wysyłce dzieciaki dostają zwrotną informację od Mikołaja, że otrzymał ich przesyłkę, cieszy się, że przez cały rok byli grzeczni i z radością ich odwiedzi. Podekscytowanie sięga zenitu, gdy zjedzą piątą czekoladkę z kalendarza adwentowego. W tym roku jeszcze bardziej się postaraliśmy i zamówiliśmy im video wiadomość od Mikołaja. Dowiedzieli się z niej, gdzie mieszka, jak dobrze ich zna, że już wyrusza z prezentami oraz że mają ścielić swoje łóżka i sprzątać pokój 🙂 Nagraliśmy film z reakcją, będzie fantastyczną pamiątką.

5.12. pieczemy też ciasteczka, które później ustawiamy wraz z kubkiem ciepłego mleka na parapecie. Mikołaj uwielbia ciasteczka, szczególnie te z nutellą 😉

Aby je wykonać potrzebujesz:

300g mąki tortowej

100g mąki migdałowej

100g cukru

1 kieliszek rumu

1 żółtko

250g miękkiego masła

2 łyżki skórki otartej z cytryny

nutella lub powidła śliwkowe

Jak zrobić?

Ciasto zagnieć ( mnie w tym wyręcza thermomix – 2 minuty, interwały), rozwałkuj na stolnicy posypanej mąką, wycinaj kółka. Następnie w połowie kółek foremkami wytnij kształty. My wycinamy serduszka, gwiazdki, księżyce i piernikowe ludziki. Te pełne kółka posmaruj nutellą lub powidłami, przykryj tymi wyciętymi, dociśnij i gotowe. Ciastka ułóż na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wstaw do nagrzanego piekarnika. Piecz w temp. 180 stopni ok. 15 minut to lekkiego zrumienienia. Podawaj z ciepłym mlekiem 😉

c1

Ciasteczka oczywiście zjada w nocy Tata, mama wypija mleko, a w nagrodę pod poduchy podrzucamy dzieciom prezenty. Generalnie robimy przy tym talerzu mały bałagan, zostawiamy kilka okruszków na parapecie, odsłaniamy firankę, tak aby wszystko wyglądało jak najbardziej realnie. Mikołaj się gościł to nakruszył, pewnie mu bardzo smakowało 🙂

Mina dzieciaków wpadających do nas rano do sypialni i targających wielkie paczki – bezcenna! Uwielbiam ten moment, kocham sprawiać im radość i nie omijam ani jednej okazji by to czynić.

A co w paczkach? Oczywiście słodycze, owoce, bakalie, bo u nas tradycją są Mikołajki „na słodko”, ale i drobne upominki się w tych paczkach mieszczą. W tym roku Maciej dostał klocki magnetyczne o których pisałam Wam tutaj – klik! a Lenka wymarzone różowe, skórzane baletki i jojo. Do tego dostali po gąbce z bohaterami ulubionych bajek, po długopisie w którym można zmieniać kolory jednym pstryknięciem i po książce, bo kochają czytać. Hanka trochę na wyrost dostała butelkę, miseczkę i łyżeczkę, bo uznaliśmy, że zabawek i książeczek ma już na ten moment za dużo, a poza tym ja lubię prezenty praktyczne. Myślałam też, by wrzucić jej do paczki słoiczki, ale póki co młoda nie wykazuje zainteresowania rozszerzeniem diety, więc spokojnie czekamy do 6 miesiąca.

I na koniec: Mikołajowi trzeba podziękować! Jak to zrobić? Wystarczy narysowany przez dziecko rysunek. Będziemy je dzisiaj malować. Zostaną na noc na parapecie, a w nocy schowam je do pudła z pamiątkami. Podziękowania można też wysłać pocztą. Dziękowanie to jedna z ważniejszych umiejętności w relacjach międzyludzkich o której żyjąc w biegu często zapominamy. Warto je zatem pielęgnować i uczyć dzieci wdzięczności od najmłodszych lat. Poza tym gdzieś kiedyś przeczytałam, że „dziękczynne myślenie” podnosi poziom poczucia bycia szczęśliwym, a właśnie tego chcę dla moich dzieci.

Dajcie znać, jak u Was wyglądają przygotowania do Mikołajek? Gdzie dzieci znajdują prezenty i czy Wy również znalazłyście coś w bucie czy pod poduszką? Czy pielęgnujecie tradycję mikołajkową? My bardzo o nią dbamy, z radością wyszukujemy prezenty, chowamy je w trudno dostępnym szafkach i oczywiście wierzymy w Świętego. A wierzymy choćby dlatego, że wierzymy w dobro. I oczywiście zaraz się odezwą Ci, którzy nam wypomną, że dzieci jak dorosną będą nam mieli za złe to wielkie kłamstwo. Wierzę jednak, że dzięki temu ich dzieciństwo jest piękniejsze, że będą mieli później do czego wracać, że zainspirują ich nasze pomysły i wnukom naszym w podobny albo jeszcze bardziej kreatywny będą te prezenty pod poduszkę podrzucać. Tak kłamać moje dzieci mogę codziennie 🙂 Sama wspominam wielkie przeszukiwania domu w poszukiwaniu prezentów, kiedy już wiedziałam, że Mikołajem jest mama. Uśmiecham się do tych wspomnień i nie czuję oszukana. W końcu to kawał dobrej, pięknej tradycji, którą z radością kontynuuję.

santa-claus-eating

fot. guardianlv.com



There are 2 comments

Add yours
  1. Iza - Kobieca Strona Mamy

    Jakie piękne zwyczaje <3 Aż się wzruszyłam czytając Twój wpis, przypomniały mi się dziecięce lata i oczekiwanie na Świętego Mikołaja, kiedy specjalnie szliśmy spać wcześniej i nie raz już o 4 nad ranem wstawaliśmy, żeby pooglądać prezenty przed wyjściem do przedszkola… Piękne czasy! Moja Zosia jest jeszcze maleńka, ale już nie umiem się doczekać, kiedy my będziemy pisać listy do Mikołaja i piec dla niego ciasteczka. Fajnie, że tak dbacie o podtrzymanie tej magii:) Osobiście nie słyszałam o pisaniu podziękowań dla Mikołaja, ale myślę, że to bardzo dobry pomysł.


Dodaj komentarz