Jak zapanowałam nad naszym psim uciekinierem?

l5

Jak już wiecie, poza trójką dzieci, mamy jeszcze psa. Pies został przez nas adoptowany, gdy miał ponad dwa lata, trzy inne rodziny za sobą, dwa kraje i milion głupich zachowań. Nie wszystkie z nich udało nam się wyeliminować, ale wciąż nad tym pracujemy. Szukając prezentu dla Lucjana, trafiłam na lokalizator GPS. Pomyślałam wtedy, że moje marzenia się spełniają! Z resztą same zobaczcie… Lucky ucieka przy każdej możliwej okazji. Bez problemu przeskakuje mający 180 cm płot, prześlizguje się między wchodzącymi do domu dziećmi i gośćmi. Jedni mówili, że taka rasa (husky), że z naturą nie wygramy i że już zawsze będzie uciekał. Inni jako lek na całe zło polecali kastrację. Podobno po niej sytuacja miała się sama rozwiązać, ale u nas to nie zadziałało.

Fakt, że pies ucieka niesie za sobą mnóstwo konsekwencji. Jedną z nich jest redukcja kotów na osiedlu. Husky jest mega szybki, a wszystko co ucieka jest dla niego bardzo interesujące. Nasz toleruje wszystkie psy i jest wyjątkowo przyjazny w stosunku do ludzi, ale kotów nie znosi i tego nie jesteśmy w stanie przeforsować. Na placu treningowym kot mógł paradować dwa metry od niego i gałgan nawet rzęsą nie zatrzepotał w jego kierunku. Puszczony luzem załatwił dwa koty w jedno popołudnie. Martwimy się też, by nie wpadł pod samochód, bo w pobliżu domu mamy drogę szybkiego ruchu. Pies jednej z naszych znajomych wypuszczony z posesji wpadł pod auto. Nie dość, że straciła milion monet na badanie i w konsekwencji usypianie psa, to jeszcze musiała zwrócić drugie tyle właścicielowi uszkodzonego samochodu. Patrząc na to, że w naszym zasięgu jeżdżą fury za 300 tysięcy, mam gęsią skórkę na samą myśl o tym, co by było gdyby…

Każdorazowa ucieczka wiąże się z wielogodzinną jazdą po okolicy i szukaniem uciekiniera. Czasem uda się go znaleźć w ciągu chwili, czasem życzliwy sąsiad złapie gałganka i go do domu odprowadzi, ale raz mieliśmy już sytuację, że pies zwiał z domu na trzy dni i znaleziono go aż 17 km od domu. Ile razy widzieliście ogłoszenia w stylu: „Zaginął… Dla znalazcy przewidziana nagroda w wysokości…” ? Nie pytajcie, ile razy ja już takie nagrody musiałam wypłacać.

Dlatego kiedy pojawiła się okazja przetestowania lokalizatora GPS CALMEAN Pet Tracker, pomyślałam, że to nie tylko idealny prezent dla Lucjana, ale przede wszystkim spokój dla mnie. To fantastyczne małe urządzenie nie dość, że bardzo atrakcyjnie się prezentuje, to jeszcze spełnia mnóstwo praktycznych funkcji. Dla mnie bezcenną i najważniejszą jest ta, że informuje mnie o ucieczce psa z domu i pokazuje lokalizację z dokładnością do metra w zasięgu sieci GPS. Poza zasięgiem korzysta z naziemnych nadajników operatorów komórkowych i sieci wi-fi. Dodatkowo mogę wykonać dyskretne połączenie i usłyszeć, co się dzieje w zasięgu psa. Takie połączenia są dyskretnie odbierane od ustalonych 10 numerów. Sama decydujesz, z którego numeru lokalizator automatycznie odbiera połączenia. Sprzęt wysyła swoje położenie co 2 minuty i tworzy mapę z historią poruszania się zwierzaka. Aplikacja informuje Cię również SMS-em i mailowo o niskim stanie baterii.

l6Wraz z zakupem lokalizatora problem z uciekającym pupilem znika, a Ty śpisz spokojnie. Do wyboru macie łapki w kolorze złotym, czarnym i niebieskim. My wybraliśmy niebieską, aby pasowała Lucjanowi do posiadanej już obroży. Poza tym niebieski to teraz ulubiony kolor Maćka, a Maciek to największy przyjaciel psa, więc to on wybierał.

gpsLokalizator współpracuje z telefonem i pozwala na ustalenie stref, w jakich powinno się znajdować zwierzę. Poinformuje Cię więc, gdy pies ucieknie z domu i bez problemu pozwoli namierzyć. Ważna jest też jego wodoodporność, bo wiadomo, że warunki atmosferyczne mogą być różne. CALMEAN ma atest IP66, co oznacza całkowitą odporność na strumienie wody. Migające diody LED pozwolą namierzyć pupila nawet w nocy.

Kupując CALMEAN Pet Tracker, otrzymasz go z zainstalowaną kartą SIM, przypisanym numerem telefonu, polskim oprogramowaniem, wsparciem technicznym, kablem USB i gwarancją na 12 miesięcy.

Bateria wytrzymuje 20 – 30 godzin w użyciu. Stan czuwania, gdy urządzenie po prostu leży i nie podaje swojej pozycji to około 80 godzin. Do jednego telefonu możecie mieć podłączone cztery zwierzaki, a i tę ilość po kontakcie z producentem można zwiększyć.

Przebywając za granicą macie możliwość skorzystania z roamingu, który wynosi 40zł/tydzień lub kupienia lokalnej karty SIM. Sprzęt nie ma simlocka i działa poprawnie z każdą inną kartą.

Pierwszy miesiąc korzystania jest zupełnie bezpłatny, każdy kolejny to 4,90zł, więc naprawdę niewielkie pieniądze.

Lokalizator polecam szczególnie właścicielom spragnionych wrażeń psów i kotów. Będzie idealny na prezent pod choinkę i nie tylko. Sprawdzi się doskonale i oszczędzi Wam stresu związanego z ucieczkami czworonogów, jak i pieniędzy.

Na koniec niespodzianka. Dzięki uprzejmości firmy CALMEAN do 22.12. 2016r. włącznie macie możliwość zakupu lokalizatorów z 20% zniżką, darmową wysyłką i dostawą następnego dnia roboczego po zakupie do 12:00. Wystarczy, że podczas realizacji zamówienia wpiszecie kod rabatowy zabieganamama20%

Kodem możecie się śmiało podzielić ze znajomymi. Sponsor nie ustalił limitów i ograniczeń także korzystajcie do woli.

l1

l2

Montaż jest prosty i w pięć minut po wyjęciu lokalizatora z pudełka Wasz pupil będzie już najlepiej chronionym zwierzakiem w  okolicy 🙂

l3 l4

l5



There are 16 comments

Add yours
  1. Marta mamawbiegu.pl

    Pomijając kwestie kotów 😉 pamiętam moją rozpacz gdy w dzieciństwie zaginęła moja ukochana suczka Kora. Szukaliśmy jej dobre kilka dni, bardzo to przeżyłam. Genialny pomysł! Zaoszczędzi nie jedną kocią egzystencję, ale i wiele dziecięcych łez 🙂

    • Elwira

      Oj, tak! Mój Maciek za każdym razem wyje jak pies ucieka. Za to Lena jest lepsza i leci do taty z pytaniem: Tatusiu to skoro już nie mamy psa to może kupisz mi małego białego kotka? 😀

  2. Creative Mess

    Na pewno pomocne, gdy piesek już zaginie, chociaż i tak zagrożenie, jak piesek ucieknie, bo może np. wyskoczyć na ulicę. Jednak lepiej tak jak jest to w przepisach, prowadzić pieska na smyczy. Zawsze tak robiłam i nie ma dzięki temu problemu.

  3. Aga

    Mialam husky i wiem co to znaczy, te ciagle ucieczki a na dodatek repecil kury w okolicy jak ktos mial, bardzo ciezka rasa 🙁 ale sa przesliczne i te oczy do dzis jestem zakochana w nich 🙂


Dodaj komentarz