Na co zwrócić uwagę przy zakupie samochodu rodzinnego?

nowe volvo XC60 2017 recenzja

Kiedy kupowałam pierwsze auto nie miałam doświadczenia za kierownicą. Mimo, że prawko zdałam za pierwszym podejściem to później prawie osiem lat nie jeździłam. Przerażało mnie duże miasto, tramwaje i autobusy o szybko i nagle wyprzedających osobówkach nie wspominając. Bałam się kupić auto używane. Ba! Śniło mi się, że jadę jakimś starym autem i ono mi staje na ruchliwym skrzyżowaniu a ja wiozę dzieci, jestem bezradna, wszyscy trąbią i mam ochotę się rozpłakać. Budziłam się spocona z tych koszmarów. Budżet, który wtedy miałam do dyspozycji pozwalał mi na zakup 3-latka po przedstawicielu handlowym, a Ci z reguły dojeżdżają te auta na maksa, więc nie chciałam ryzykować. Wolałam mniej prestiżowy mały samochód, ale nowy, skrojony pode mnie do którego wsiadałam bez lęku. Dziś mam trójkę dzieci, znów szukam samochodu, tym razem takiego, który pomieści mi trzy foteliki, będzie miał pojemny bagażnik, a przy tym nie nadwyręży portfela. I o tym będzie ten wpis 😉

Dlaczego powinnaś umówić się na jazdę testową?

Na jednym ze szkoleń coachingowych rozmawialiśmy o marzeniach. Okazało się, że na wielu mapach marzeń znajduje się nowy samochód. I wtedy trener zapytał, ile osób odbyło już jazdę próbną wymarzonym samochodem? Nikt nie podniósł ręki. Wtedy wytłumaczył nam, dlaczego powinniśmy to robić. Taka jazda działa na podświadomość, zbliża nas do celu i realizacji marzeń. Powinniśmy z tego korzystać. Pomyśl, ile razy dostałaś maila albo telefon z propozycją jazdy najnowszym modelem danej marki i automatycznie go skasowałaś? Przyznam, że sama robiłam to namiętnie. Jedyną refleksją był fakt, że nie stać mnie teraz na zmianę auta, więc po co miałabym komuś zawracać głowę i udawać milionerkę? Po szkoleniu wiem jednak, że w ten sposób mogę się programować na sukces. Może to wydać Wam się dziwne, ale działa. Poza tym taka jazda sprawia, że dowiaduję się sporo o nowinkach i udogodnieniach, mogę sprawdzić, czy w ogóle ten model jest dla mnie, jak się prowadzi, jaką dane auto ma widoczność i czy nadaje się dla mojej rodziny.

Kupię samochód dla rodziny

Każda marka samochodu z czymś lub kimś Wam się kojarzy. Jedne są mniej, inne bardziej awaryjne. Jedne nowoczesne, drugie klasyczne. Są takie, które cieszą oko, ale nie spełniają Waszych oczekiwań. Mamy auta sportowe, terenowe i rodzinne. Jako nastolatka chciałam jeździć żółtym garbusem, dlatego zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy, gdy je mijam na drodze. Dziś szukając samochodu do pomieszczenia całej ekipy zwracam szczególną uwagę na bezpieczeństwo. To dlatego założyłam, że mój nowy samochód koniecznie musi posiadać m.in. SIPS (SIDE IMPACT PROTECTION SYSTEM), czyli system zabezpieczeń przed skutkami uderzeń bocznych – to dodatkowa ochrona dla pasażerów, których przecież kocham nad życie.

Elementy ułatwiające życie matce

Dla mnie bezapelacyjnie wygrywa tu otwierana klapa bagażnika bez użycia rąk oraz otwieranie samochodu bez potrzeby wyjmowania kluczyka z torebki. Ileż to razy wychodzę obładowana z marketu czy przedszkola, z Hanką na rękach i stawiam te siaty na ziemi, nadwyrężam kręgosłup, by coś odłożyć, aby wyjąć kluczyki a następnie otworzyć bagażnik. Znasz to? Wyobraź sobie, że ten koszmar to samochodowa przeszłość! Teraz wystarczy podejść, przejechać nogą pod tablicą rejestracyjną i samochód się sam otwiera albo zamyka. Istny czad!

Problematyczna podczas wyjazdów była także klimatyzacja. Ta, kiedyś będąca luksusem również przeszła niesamowitą metamorfozę i dziś jest 4-strefowa a to oznacza tyle, że możemy oddzielnie ustawić temperaturę dla siebie i dla dziecka. Dla mnie to mniej smarków, katarków, kaszelków 😉

Kolejnym problemem w podróżowaniu z dzieckiem jest piciu i siku. Pierwsze było o tyle problematyczne, że aby podać bidony do tyłu musiałam się zatrzymać. Nowoczesne auta mają uchwyty na kubki/bidony w podłokietniku z tyłu oraz schowek na drobiazgi dla dziecka. Dzieci same sięgają sobie po bidon, kiedy odczuwają pragnienie. Siku wciąż jest upierdliwe i wciąż czekamy na udogodnienia w tym zakresie 😉 Producenci samochodów mogą się w tej kwestii jeszcze bardzo wykazać. Póki co na trasie sytuację ratuje zwykle McDonald’s, bo choć jedzenie jest tam słabe to toalety są zawsze czyste a pokój dla mam wzorcowy.

Fajnym gadżetem do podróżowania z maluszkami jeżdżącymi tyłem do kierunku jazdy jest lusterko do obserwacji dziecka. Znacie? Korzystacie?

Komfort poprawiają również przyciemniane tylne szyby oraz osłonki przeciwsłoneczne. Dzięki nim słońce już nie przeszkodzi w podróży czy śnie Waszym dzieciom.

Od czasu wyprawy do Karpacza podczas której Maciej na autostradzie z nudów otworzył nam drzwi elementem must have jest dla mnie blokada drzwi i szyb tylnych. Taka blokada sprawia również, że rzucona na siedzenie torebka nie zostanie nagle wyjęta na światłach przez złodzieja.

Samochód rodzinny jest narażony również na więcej zanieczyszczeń niż samochód prezesa. Jedni rodzice wprowadzają zakaz jedzenia i picia w samochodzie, inni sprzątają później okruszki. Mnie często chrupki ratują życie, uspokajają dzieci i sprawiają, że bez nerwów dojeżdżam do celu. To dlatego odporna na zabrudzenia tapicerka, osłona na fotel i osłona przed zabrudzeniami butów znalazła się na liście sprzyjających mi elementów.

W ogóle jeśli o rodzinie mowa to taka wzorcowa reklama jak z reklamy ma zwykle do kompletu czworonoga. Przeraża mnie bezmyślność ludzi, którzy kilkudziesięciokilogramowe zwierzę przewożą bez zabezpieczenia. Wystarczy, że taki pies się czegoś wystraszy i postanowi wyskoczyć przez okno. Strach się bać, bo się dzieje z psem przy ostrym hamowaniu. Taki przyjaciel rodziny nie tylko może stracić życie, ale lecąc bezwładnie zagraża również innym pasażerom. Jeśli wozicie psy w samochodach to róbcie to proszę z głową, tym bardziej, że na rynku są już dostępne specjalne pasy dla zwierząt.

Jadąc z ekipą na letni urlop czy ferie zimowe taniej wziąć ze sobą własny sprzęt. Relingi dachowe w standardzie dają możliwość zamontowania bagażnika na narty/rowery, czyli docelowo dbają o nasz portfel.

Obowiązkowy jest także pojemny bagażnik. W aucie sprzyjającym rodzinie z dziećmi powinien być na tyle duży, by zmieścić m.in. wózek w wersji z gondolą. W Polsce pogoda pozostawia wiele do życzenia, a koła wózków są ubłocone lub mokre, dlatego fajnie gdy na wyposażeniu samochodu mamy specjalną matę wykonaną z tworzywa, zapobiegającą zabrudzeniu podłogi bagażnika. O ile mniej sprzątania jest przy tym to już się tylko matka może domyślać.

Jeśli Wasze dzieci są w wieku moich starszaków z pewnością na długie trasy docenią odtwarzacz multimedialny oraz uchwyt na urządzenie iPad, montowany na zagłówku. Baśnie, bajki, bajeczki pomogą Wam w spokoju dotrzeć do celu wyprawy.

Na koniec zostawiłam design i ekonomię. O ile wygląd to kwestia gustu to spalanie, które nie nadwyręża portfela także powinno się uwzględnić. Tym w naszym przypadku zajmuje się już eM. Mnie pozostają zazwyczaj przyjemności, czyli wybór koloru.

Mój wybór samochodu rodzinnego padł na.. Nowe Volvo XC60!

Zaczęło się od tego, że zobaczyłam reklamę, która i Wy musicie obejrzeć:

Wiecie, że mam córkę, która we wrześniu idzie do pierwszej klasy. Być może dlatego tak bardzo się z tą reklamą identyfikuję. Dzień później pojechałam do najbliższego mi salonu Volvo. W moim przypadku jest to V-Motors we Wrocławiu. Obejrzałam ten samochód z każdej strony, przetestowałam rzetelnie, oceniłam każdy detal. I wiecie co.. już nie mam najmniejszych wątpliwości, jak powinno wyglądać moje nowe auto. Znów za to mam marzenie, a marzenia trzeba spełniać 🙂 Koniecznie dajcie znać, jaki samochód znajduje się na Waszej mapie marzeń!

Uwaga, matka za kierownicą 😉

9-calowy odtwarzacz multimedialny robi wrażenie!

Gondola Dubatti mieści się bez najmniejszego problemu.

Dach panoramiczny.

Komfort dla najmłodszych pasażerów.

Miejsce na bidony i firmowy smoczek 😉

Intuicyjny panel sterowania.

Pies Volver również bezpieczny 🙂

Dużo miejsca dla dzieci.

Bezkluczykowe otwieranie i zamykanie drzwi.

Piękna linia boczna.

Komfortowa jazda również dla osób wysokich.

Dziękuję przesympatycznej i bardzo profesjonalnej ekipie V-Motors Wrocław za pomoc w realizacji materiału do tego artykułu. Pani Małgosia i Pani Paulina potrafią zrozumieć potrzeby wielodzietnej mamy jak nikt inny dotąd. Jeśli kupię Volvo to z pewnością u nich.

Za realizację zdjęć dziękuję Rafałowi Ryzińskiemu z Fotogru.

Zobaczcie jeszcze jak rewelacyjnie w praktyce wygląda to otwieranie i zamykanie bagażnika ruchem stopy:

P.S. Bardzo liczę na to, że mój maż przeczyta ten wpis. Urodziny mam 27 października 🙂

 



There are 11 comments

Add yours
  1. Karolina

    Rewelacyjna recenzja. W tym wpisie znalazłam wszystkie informacje, których potrzebuje jako matka wybierająca auto. Stoję właśnie przed decyzją wyboru auta rodzinnego. Teraz kolejny model trafia na moją listę wymarzonych aut.

  2. Anna Olszańska

    Na fb napisałam już jak przezwyciężyłam lęk przed jazdą a tu pochwalę się moją yariską czyli autem rodzinno przeprowadzonym 🙂 w zupełności wystarcza przy dwójce dzieci, jest mała więc wszędzie łatwo nią zaparkować a we Wrocławiu to czasem nie lada wyczyn. Możliwość powiększenia bagażnika przez przesunięcie tylnej kanapy przydaje się przy większych zakupach i krótkich wyjazdach. Na długie wyjazdy że względu na moją rozgrywają 4latkę i koszty wybieram pociąg a bagaż wysyłam paczkomatem 😉 moja Yariska jest stara, nie ma klimatyzacji i wspomagania i te 2 rzeczy tylko bym w niej zmieniła więc przy kolejnym zakupie znów padnie na Toyotę Yaris ale z tymi dwoma dodatkami 🙂

  3. Emilia Kubik

    Też bym takie chciała..rzecz tylko w tym ,że może 5% rodzin stać na takie auto..myślę ze za połowę ceny tego Volvo czyli za ok 100 000 PLN wciąż można znaleźć dobre auto rodzinne. A taka kwota to i tak dużo dla przeciętnej polskiej rodziny….:(

  4. justa

    Jak dla mnie przede wszystkim liczy się bezpieczeństwo i przestrzeń – zarówno dla pasażerów jak i bagażnikowa. Gadżety i udogodnienia są zdecydowanie na dalszym planie, ale wiadomo – jak są, to super 🙂

  5. panimondro

    haha ja mam wcześniej, bo 6.10 😀 ale fura jest świetna, zapiszę ją na swoją listę… a Twój sen mi się w zeszłym roku przytrafił, jadę autostradą z dzieckiem, ciemno, zimno, bo to listopad, zwężenie drogi, bo nawierzchnię wymieniają, więc działa tylko jeden pas a moje auto nagle zwalnia… w sekundzie widzę oczami wyobraźni jak auto staje na środku i nie ma jak mnie ominąć, więc ostatkiem sił zjeżdżam najbardziej w bok jak się da… oczywiście wezwałam pomoc, ale trochę to musiało potrwać… Jakie szczęście, że drogowcy byli „normalnymi” ludźmi, zatrzymali ruch i przepchnęli mój samochód a drugą stronę ulicy, która w tym czasie była wyłączona z ruchu… Mój samochód spędził potem parę miesięcy u mechanika, ale nie ukrywam że nieco się nadal obawiam nim jeździć (ma w końcu 20 lat), szczególnie po zmroku.


Dodaj komentarz